Sushi z marketu? Jeść czy nie jeść?

Kiedy w marketach pojawiły się zestawy sushi, takie gotowe, z wielodniowym terminem przydatności do spożycia kilka razy spróbowałem ich. Raz jeden, raz drugi, bardziej z ciekawości niż z oczekiwania na jakiś wybitny smak kulinarnego dzieła. To niestety nic specjalnego i szczere mówiąc nie polecam, chyba że z kumplami do kielicha nie wiecie za co się zabrać, a nie macie ochoty na kebab.

Jeśli już się na taki decydujesz, to warto ocenić zestaw, czy nie jest przymrożony za mocno, czy nie „prezentuje się dziwnie” (ślady zepsucia) oraz czy data przydatności do spożycia nie wykazuje śladów poprawiania… ponadto lepiej mieć kilka dni do końca terminu, niż ostatni dzień przydatności. Sushi z marketu to niestety produkt naszprycowany do bólu konserwantami i Twoje ciało różnie może zareagować. (Haft obfity… nie wykluczony).

Pewną alternatywą są zestawy „na wynos” pochodzące z realnie istniejącego, miejscowego sushi baru, który wystawia się na półkach w co lepszych sklepach (delikatesach), tutaj także podejmujemy wszelkie środki ostrożności, szczególnie że jest to produkt o bardzo krótkiej przydatności do spożycia, krótszej niż w zestawach „przemysłowych”.

Taki zestaw jest oczywiście przynajmniej o 100% droższy niż ten ze sklepu z „owadem w logo”, ale w moim otoczeniu cieszy się relatywną popularnością i słyszałem dobre opinie. Moja własna degustacja przebiegła OK i jak widać wciąż żyje. Myślę, że w wyżej opisanym przypadku można zaryzykować, choć zupełnie nie wiem co na ten temat powiedziałby jakiś „sushi master”?

Polecam:

Sushi. Warto czy nie warto?