Recenzja: perfumy Lanvin

Ostatnio rozmawiałam z kolegą autorem o męskich zapachach. Dyskusja wywiązała się po ostatniej recenzji perfum Davida Beckhama Instinct Gold Edition na blogu. Perfumy, wody perfumowane, kolońskie, dezodoranty – po prostu zapachy – to częsty wybór kobiet kiedy przychodzi do zakupu prezentu dla swojego chłopaka/męża/ojca/szefa etc.

Zapach, który zwrócił moją uwagę już dawno i szybko zaopatrzyłam w niego tatę (a przy najbliższej okazji podaruję również chłopakowi) to LANVIN OXYGENE. Jest to zapach niezwykle intrygujący przez swoją intensywność, męskość i wyrazistość połączone jednocześnie z delikatną nutą młodzieńczości, przez co całość nie sprawia wrażenia ciężkości i nie przytłacza. W głowie perfum znajdują się: żywica eleni, kolendra oraz cyprys. Dalej, serce perfum odkrywa przed nami bylicę, mirt a także owoce jałowca. Na samym końcu, a właściwie początku, bo w bazie zawarto cedr z gór Atlas, drewno cyprysika japońskiego i białe piżmo.

lanvinW tym zapachu bardzo wyraźnie czuć cenne drewno i przyprawy. Są to nuty zdecydowanie wybijające się naprzód. Mimo wszystko zapach charakteryzuje się świeżością, czego wielu mężczyzn szuka przy wyborze perfum. LANVIN OXYGENE to coś dla temperamentnych i pewnych siebie facetów, ale doda tej pewności także tym, którym jej brakuje. Zapach jest naprawdę ciekawy i niepowtarzalny, przez co wiele osób zwraca na niego uwagę.

Trwałość jest zadziwiająco dobra przy jednocześnie rozsądnej cenie. Za 100 ml w perfumerii internetowej zapłacimy od 80 zł do nawet 180 zł. Jest to spowodowane różnorodnymi promocjami, na które po prostu trzeba trafić. Tak czy inaczej, ceny nawet te najwyższe nie przerażają. Polecam uważniej przyjrzeć się temu właśnie falkonowi, bo naprawdę warto.

Autorka: Dominika