Dezodorant Star Wars – First Order

Ostatnio postanowiłem nie używać dezodorantów w aluminiowych puszkach – w sprayu. Dosyć mocno naczytałem się o ich szkodliwości, a generalnie o szkodliwości aluminium, które przy kontakcie z dezodorantem w puszce trafia także do naszego organizmu. Skrobnąłem nawet potem o tym we wpisie:

Czym nas trują? Zdrowie faceta w Polsce

 

Nie znaczy to, że zamierzam wyrzucić swoje dezodoranty na śmietnik, czy nie przyjąć ew. prezentu… bez paranoi… ale kiedy sam robię zakupy od niedawna preferuję dezodorant w szkle. Wczoraj wieczorem wybrałem się na kosmetyczne łowy i prócz dezodorantu znanej marki sportowej w wersji szklanej kupiłem sobie LA RIVE Star Wars – First Order.

Cóż, firma to zdecydowanie, marketingowo i wizerunkowo, średnia-niższa półka z mocnymi aspiracjami na średnią. Cena nie zabija, dezodorant ze zdjęcia kosztował mnie w markecie ok. 15 zł. Do zapachu nie ma się naprawdę co przyczepić, świeży i sportowy zapach z lekkim akcentem kwiatowym – to ostatnie można zaakceptować, gdyż produkt jest kierowany ewidentnie dla nastolatków. Zapach poprawny, jednak dosyć „jednowymiarowy”. Z uwagi na to, że jest to dezodorant, nie jest zbyt trwały, spróbuję jednak przy okazji nieco „mocniejszej” wody kolońskiej i wtedy postaram się dodać swoją opinię w komentarzu.

Mimo wszystko taki kosmetyk na półce wygląda rewelacyjnie, zaskakuje i głównie to jest tutaj atutem.

P.S. Dla fanów polecam także niedawny wpis gościnny:

Star Wars Celebration Europe III – Londyn 2016

 

…oraz recenzję autorstwa BJK: