Trening pracoholika – czy bardzo krótki, ale intensywny trening ma sens?

Trening jest dla mnie priorytetem, ale powiedzmy sobie szczerze – praca jest priorytetem znacznie większym, przy czym praktycznie na trening nie mam czasu, jak większość moich znajomych.

flickr-2413702134-mediumCzęsta rozmowa ze znajomym przebiega tak:
Znajomy: Oooo, widzę, że często chodzisz na siłownię i ja też bym poćwiczył…
Ja: No to dl
aczego nie ćwiczysz, jaki problem, kup karnet i tyle, przyjdź na siłownię…
Z: Ale wiesz, nie ma czasu, na pewno nie w tym miesiącu, ale już na pewno za 3 tygodnie jak skończę zlecenie dla XYZ!
Ja: Mówię ci… zmobilizuj się… bo warto… zupełnie inaczej funkcjonujesz w pracy jeśli przeplatasz ją z treningami…
Z: No… zobaczy się… za 3 tygodnie jestem na treningu…

Oczywiście zdajecie sobie sprawę, że w większości przypadków wspomniane 3 tygodnie zamieniają się w 3 miesiące, które zamieniają się w 3 lata…a te 3 lata w 30 lat!!!

Ja także nie mam czasu na trening! Nic a nic! A mimo wszystko nawet w nawale roboty trenuję! Jak to robię?

Po prostu staram się wykorzystać każdy dostępny czas na trening! Jest tak, że dzisiaj miałem jedynie ok. 50 minut wolnego w pracy: Zmobilizowanie się, ekspresowe przebranie, dwa łyki przedtreningówki (dla Ciebie mogą to być dwa szybkie łyki mocnej kawy) oraz sprint na pobliską siłownię, wstępnie rozgrzany już sprintem rozruszałem górę i zrobiłem 2 komplety serii na plecy, szybki marsz do biura, umycie się, dezodorant, przebranie się, jeszcze zostało 5 minut rezerwy przed wizytą klienta. Można? Można!

Cóż, niespecjalnie obchodzi mnie co powiedzą na taki trening różni guru fitnessowi – że nie ma sensu… że za krótko, że nie wchodzę w jakąś fazę alfa czy beta? Nie wiem, nie interesuje mnie ich zdanie, bo ja się czuję teraz przyjemnie napompowany, plecy dostały swoje i wiem, że będą rosły jeszcze większe (a to że rosną widzę na co dzień w lustrze i widzą inni… szczególnie płeć piękna)! To ma sens!

Zatem nie ma co się lenić i tłumaczyć brakiem czasu! Trzeba iść na siłownię!