Jazda konna – sport dla elit?

Sporty związane z końmi nie są tanie, wymagają często odpowiedniego stroju, oprzyrządowania, a i samo wynajęcie konia równa się dwóm do sześciu wejść na basen.

7852051454_df9fe37794_z

Co więc sprawia, że warto zainwestować niemałe kwoty w godzinę jazdy?

Cóż, może to przewrotnie zabrzmi – jazda konna to jak chudnięcie poprzez zjedzenie czekolady z przyjaciółką na siłowni.

Działanie zdrowotne.
Najważniejszą zaletą jest stymulacja w czasie jazdy całego ciała. Rytmiczny ruch  całkowicie automatycznie powoli rozgrzewa ciało i kolejno uruchamia wszystkie grupy mięśniowe, połączenia stawowe, a nawet umysł. Co najważniejsze – praca ta zaczyna się już w momencie wsiadania na konia i trwa od najwolniejszego końskiego kroku. Żywe ciało konia wysyła bodźce dotykowe, wpływa na zmysł powonienia, poprawia koordynację oko – ucho – ręka, zmysł równowagi.
Koń idąc, wprawia luźne ciało jeźdźca w naprzemienny ruch odpowiadający chodowi – to tak, jakby korzystało się z maszyny symulującej proces chodzenia. Jeśli się na koniu położy – ma się odpowiednik pełzania, a podparcie łokciami i kolanami zastępuje raczkowanie – stąd takie dobre efekty przynosi rehabilitacja osób niepełnosprawnych ruchowo, z porażeniem mózgowym, po udarach, z przykurczami.
Utrzymanie się na koniu, niemal nieświadomie wymusza prawidłową postawę, wzmacnia mięśnie grzbietu, brzucha i obręczy miednicowej. Poprawia się również krążenie krwi, gospodarka jelitowa i oddychanie.
W czasie jazdy, zależnie od stopnia zaawansowania, można spalić 300-650 kalorii na godzinę. I to siedząc! Tyle samo co przez godzinę aerobiku.

Stan umysłu.
Tych pozytywnych aspektów można wymieniać wiele – dla jeźdźców ważniejszy na ogół jest jednak sam kontakt z koniem, emocje związane z zapoznawaniem się, nauka odpowiedzialności za żywe stworzenie. Dzieci uczą się samodzielności i współpracy, a przede wszystkim nabierają pewności siebie – zapanowanie nad takim ogromnym zwierzęciem i sprawienie, że wykonuje ono polecenia, a także zwyciężenie lęków mimo pozycji dość dalekiej od ziemi – to musi się spodobać!  Koń zachowuje się jak prawdziwy przyjaciel, a ludzie z nim razem przeżywają niezwykłą przygodę.

Relaksujące kołysanie, wyciszenie, uspokojenie myśli, kontakt z naturą, z rozgrzewającym miękkim ciałem konia i aktywność fizyczna – to sprawia, że w mózgu wydzielane są endorfiny, dające radość nie tylko w czasie jazdy, ale i długo po niej.

7851910794_769b5e7245_z

Przygotowanie do jazdy.
Na początku nie trzeba inwestować w profesjonalny strój jeździecki – piękne czarno-białe fraczki dodają elegancji, ale nie mają wielkiego znaczenia dla jazdy i konia. Ważne jest, by zapewnić sobie osłonę głowy – kask jeździecki lub toczek (można zakupić własny lub wypożyczyć w stajni), najlepiej spodnie bez szwów od wewnętrznej strony nóg (legginsy, dresy z miękką zaszewką) dla uniknięcia otarć (nawet, albo zwłaszcza, w środku upalnego lata) i buty na dość sztywnej podeszwie, bez protektorów, z niskim szerokim obcasem, by zapewnić bezpieczeństwo stopy w strzemieniu. Oczywiście wszystko zależy od ośrodka – można też zabrać kocyk, stare ubranie i adidasy i cieszyć się naturalną jazdą na oklep i bezpośrednim kontaktem z koniem.

Warto uważnie wybrać pierwszego instrutora – takiego, który zapozna z koniem, opowie o nim, o prawidłowej technice jazdy, elementach oprzyrządowania i stroju. I nigdy nie zostawi jeźdźca samego ze zwierzęciem. Najlepiej poprzyglądać się najpierw lekcjom w danym ośrodku, podejściu do uczących się, czy nie przedłużają tam dość nużącego pobytu na padoku, uatrakcyjniają ćwiczenia i oswajanie się z koniem.
Na początek lepiej też skorzystać z połowy godziny, gdyż na grzbiecie konia nie czuje się tej wytężonej pracy całego ciała, ale potem można przeżyć prawdziwe katusze od „zakwaszonych” mięśni…

Pierwsze jazdy.
Zazwyczaj zaczyna się od jazdy na lonży, czyli długiej smyczy, na której koń porusza się jednostajnym tempem po okręgu, a jeździec w tym czasie oswaja się z sytuacją, rozluźnia mięśnie, uczy się prawidłowej postawy, trzymania wodzy, kierowania koniem, sposobów zwiększania tempa i – to również ważne – zatrzymywania konia. Poznaje w praktyce różnicę w chodach – stępie, kłusie i galopie, może poznać podstawy anglezowania, które zapobiega „obijaniu tyłka” i dodaje elegancji jeździe. Tempo wprowadzania nowych elementów zależy tylko od jeźdźca. Urozmaiceniami mogą być różne niskie przeszkody do pokonywania.
Następnym etapem jest już swobodna jazda po terenie ogrodzonym – padoku, gdzie instruktor obserwuje stopień kontroli nad koniem i poprawia jeszcze niedociągnięcia.
Dobre opanowanie techniki jazdy i świetny kontakt ze zwierzęciem otwiera możliwość wyjazdy w teren otwarty – poczucie prawdziwej wolności i najpełniejsze przeżycia związane z jeździectwem.

Koszty.
Godzina jazdy kosztuje od 25 do 60 złotych. Niektóre ośrodki udostępiają połowy godziny na lonży lub kwadrans oprowadzania po padoku – co w zupełności pozwala sprawdzić, czy ten rodzaj aktywności nam odpowiada. Niestety są one niewiele tańsze od pełnych godzin.
Gdy dobrze opanuje się podstawy jazdy przy instruktorze, można poszukać mniej znanych stajni, gdzieś na obrzeżach miast – zwykle mają sporo niższe ceny niż w bardziej znanych szkółkach.
Jest też możliwość darmowych jazd, poprzez odpracowanie w stajni – czyszczenie koni, sprzątanie boksów, oprowadzanie nowych uczących się po padoku. Ale uwaga – bywają ośrodki, które przeciwnie – za naukę oporządzania konia pobierają dodatkowe opłaty.

Dla bardziej zaawansowanych korzystne jest też wydzierżawienie konia na sezon lub – jeśli mają odpowiednie warunki – wiatę i pastwisko – wyszukanie ogłoszeń w prasie, gdzie można konia dostać na jakiś czas (a bywa że i na stałe) za darmo i jeździć w zamian za opiekę.

Przeciwwskazania.
Tak jak w każdym bardziej wysiłkowym sporcie typu pływanie, jazda na nartach, warto zasięgnąć opinii lekarza, najlepiej sportowego. Przeszkodą zwykle są: skrzywienia kręgosłupa powyżej 20 stopni Cobba, alergia na sierść, gorączka, rany, zwichnięcia stawów biodrowych, niestabilność kręgów, niepohamowany lęk, itp.

Podsumowanie.
Rozciągnięcie, wzmocnienie, wysmuklenie, dobry nastrój i przyjaciel – czego chcieć więcej?
A to wszystko przy zachowaniu pełni elegancji, 😉

Jazda konna to nie tylko sport – dość szybko staje się ona stylem życia.

P.S. Zapraszam także na inny artykuł:

Konie dla faceta. O jeździectwie, kobietach i koniach.