Śniadanie zjedz jak król, obiad jak książę, kolację jak żebrak.

Żyjemy w biegu i jemy śniadanie w biegu. Albo nie jemy go wcale. Odkładany poranny posiłek do południa, bo przecież nie mamy rano czasu, by cokolwiek, jak to się mówi, wrzucić na ruszt. W końcu „nie mam czasu” to jedna z powszechny chorób w dwudziestym pierwszym wieku, więc czujemy się w pełni usprawiedliwieni. Sami przed sobą zresztą też się usprawiedliwiamy na wiele różnych sposobów.

Poranek dla wielu z nas jest czasem na rozbieg. W okolicach południa, teoretycznie, chwytamy dobry wiatr w żagle i tak na dość wysokiej efektywności płyniemy do końca dnia pracy. Teoretycznie, bo praktycznie zamiast kopa energetycznego, czujemy wyraźny spadek mocy w godzinach około południowych.

3449326505_a0e3db57ee_z

A wystarczyło zjeść porządne śniadanie… Warunek konieczny i wystarczający zarazem. Osobom, które nie jedzą śniadań trudniej zachować odpowiednią wagę i kontrolować apetyt w ciągu dnia. Nie wspominając już o efektach typu trudności z koncentracją czy uczucie, że organizm pracuje tylko na sześćdziesiąt procent swoich możliwości. Powiedzmy sobie szczerze, do niejedzenia śniadań można przyzwyczaić własny organizm. Tak, by nie domagał się porannego pożywienia. Tyle, że nie jest to na pewno zdrowe. Jednakże idąc tym tropem, można postawić tezę, że do jedzenia śniadań również można swój organizm (siebie) przyzwyczaić. Możesz wierzyć mi na słowo, bo sama kilka lat temu na nowo uczyłam się jeść śniadanie przed wyjściem z domu, ta teza też jest prawdziwa.

Jeśli miałabym opisać klasyczne polskiego śniadanie, to powiedziałabym, że to kromka chleba z dodatkiem białego sera, kawałka wędliny, a przy dobrych wiatrach może nawet znajdzie się na niej miejsce na kilka plasterków pomidora. Czy jest to prawdziwa bomba energetyczna, która wybucha wtedy, kiedy tej mocy do rozwinięcia żagli naprawdę potrzebujemy? Raczej nie.

Podążając za przesłaniem z tytułu wpisu, należałoby podać kilka naprawdę królewskich potraw, które można w miarę szybko (wciąż pamiętam, że nie mamy czasu – tak, ja też go mam w godzinach porannych zbyt mało) przygotować. Jako że nie czuję się dobrze, gotując, nie będę wrzucać własnych przepisów. Podam Ci tylko kilka haseł-inspiracji, dobrze?
– jajecznica z dodatkami
– owsianka z bakaliami
– koktajle / shake
– zupa (nie pasuje do polskiego pejzażu kuchennego, ale szczególnie w zimie gorący posiłek na początek dnia naprawdę dobrze się sprawdza).

Chcesz zmienić swoją dietę na zdrowszą? Zacznij od pożywnych śniadań. To prostsze, niż mogłoby się wydawać.

Swoją drogą, jest też inna wersja tytułowego przysłowia: Śniadanie zjedz sam, obiadem się podziel z przyjacielem a kolację oddaj wrogowi. Którejkolwiek byśmy nie wybrali, wniosek będzie ten sam – śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Jesień to równie dobra pora na zamiany w życiu jak wiosna, więc… a ja, obiecuję, trzymać mocno kciuki.

Autorka: O.